Tak, ja naprawdę lubię zimę a w tym roku po prostu jej nie było. Śnieg był przez kilka dni i to też tyle, co kotek napłakał.
Nawet nie zdążyłam ani raz porządnie zmarznąć w jakiejś zamieci, żeby wrócić do domu i usiąść z kubkiem herbaty przy oknie grzejąc stopy na kaloryferze.
Tak, naprawdę to lubię, a z każdym rokiem jest tego coraz mniej.
Wspominałam już, że nie lubię wiosny? Jest tak nieprzytulnie... To najniefajniesiejsza pora roku. Ok, jest kilka miłych aspektów, ale w porównaniu do innych pór roku jest ich bardzo mało.
A i jeszcze jedno. Jestem meteoropatką i mam powyżej uszu zmieniającej się ostatnio pogody.
Tylko wiatr jest fajny. Tylko.
Ach, więc na koniec. Tęsknie za czasem, kiedy mogłabym czytać wszytko, na co mam ochotę, bez wyrzutów sumienia, że nie wykorzystuję tego czasu, żeby pouczyć się biologii. No dobra. I tak to robię. Za dużo czytam, za dużo rysuję, za dużo piszę i za dużo myślę. A matura się sama nie zda... No to do boju...
Devious Comments
Aczkolwioek też trochę żałuję, w zeszłym rokuy taka fajkna świnia ze śniegu mi wyszła, ale niecierpliwe oczekiwanie na efekt cieplarniany jest mi bliższe^^
Faktycznie, matura to straszna rzecz, żeby był taki przedmiot jak literaturoznawstwo, ech...
--
weblog
Previous PageNext Page